877084561 spadł z dachu ale wstał i poszedł
............................................................ Przeminęły miesiące, już w Betlejem po świętach.Podłogi wyłożone wielkimi płytami ceramicznymi.Nie było na razie nikogo.Jeszcze kilka pocałunków, trochę jeżdżenia językiem – w końcu widzę odpowiednie miejsce, wbijam zęby prosto w tętnicę.Mijały sekundy, może minuty.Marcin biegł i czuł, że wyciąga ze swojego organizmu wszystko, co ten może …